Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kpop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kpop. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 października 2020

Beze mnie -- Kim Hyo-jong (Dawn) PENTAGON

Animated gif about kpop in E'dawn by Mi on We Heart ItE'dawn-Pëntagon-❤ | DRAGON BALL ESPAÑOL Amino


Zawitałeś do moich drzwi ze złamanych sercem. Ostrzegałam Cię, ale mnie nie posłuchałeś. Miłość zaślepia. Dobrze o tym wiedziałam. Nie byłam w stanie zostawić Cię samego. Nie miała do tego serca, ale każdy ma swoje limity.  Zawsze do mnie powracałeś, tylko czemu nie mogłeś zauważyć moich szczerych uczuć do Ciebie. Za każdym razem pozwalam Ci się wykorzystać. Pocieszałam Cię, choć sama w środku cierpiałam. Mogłam na stałe wypełnić pustkę w twoim sercu, jakie one pozostawiały. Lecz Ty tego nie widziałeś i za w czasu nie doceniłeś. Obiecaliśmy sobie wzajemnie wsparcie i pomoc, ale to zawsze ja dotrzymywałam słowa. Ty wiecznie znajdowałeś wymówki.  Próbowałam to zrozumieć, do czasu aż czara goryczy przelała się. Początek był ten sam, ale zakończenie zaskoczyło nas oboje...
- Tylko nie mów ,,a nie mówiłam" - rzekł blondyn siadając spokojnie na kanapie.
- Nie odmówię sobie tej przyjemności, przykro mi. Choć poniekąd nie jest mi, bo wiedziałam że tak to się zakończy.  A nie mówiłam - odpowiedziałam, podając mu gorącą czekoladę.
- Dobrze, niech Ci będzie, nie dobijaj mnie bardziej.
- Nie mam zamiaru, twoje wybory, ty ponosisz ich konsekwencje. Pamiętaj o tym. - siadłam obok niego. 
- Wiem i czasem żałuję, Cię nie słucham. Ale dobrze, że mam Ciebie. Jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie. - mówiąc to lekko się uśmiechnął i mnie przytulił. Zakuło, choć wiedziałam już to wcześniej. "Przyjaciółka". Chyba to się nigdy nie zmieni. Odwzajemniłam uścisk, próbując choć na chwilę zapomnieć kim naprawdę dla niego jestem. 
- Koniec tego użalania się nad sobą, na wszystko coś poradzimy, jak zwykle. Teraz siadaj wygodnie i coś obejrzymy. -  jak powiedziałam, tak też zrobiliśmy. Całą noc spędziliśmy na oglądaniu filmów. Nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy. To była już nasza rutyna. On popełniał te same błędy, a ja byłam zawsze tu, żeby pomóc mu je naprawić. Byłam cały czas dostępna, w zasięgu jego ręki. Jak on mógłby żyć beze mnie. Jednak były takie okresy czasowe, w których o mnie całkowicie zapominał. Wracał i przypominał sobie wtedy, kiedy znów było naprawdę źle. Wiedziałam, że nie było to dla mnie zdrowe, ale nie było to w stanie dojść do mojej świadomości. Wraz z nowym porankiem, nastał czas na naprawienie jego życia i reputacji. Byłam już w tym perfekcjonistką. Może powinnam zając się tym zawodowo. Na samym myśl się zaśmiałam.
- [T.I]? Co tak cię rozbawiło?
- Kim Hyo-jong! ! Wystraszyłeś mnie, nie rób tak więcej. - nie spodziewałam się, że jeszcze go zastanę u mnie. Był środek tygodnia i powinien być już w pracy. Bardzo mnie wystraszył, gdy nagle się odezwał.
- Wybacz, chciałem Ci powiedzieć, że zrobiłem Ci śniadanie. Zjedz na spokojnie, ja już muszę się zbierać. 
- Umm...dobrze. Dziękuję bardzo. To udanego dnia w pracy.
- To na razie i raz jeszcze dziękuję.
- Wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć. - odpowiedziałam. Wstałam i odprowadziłam go do drzwi. Zanim jeszcze wyszedł, przytulił mnie na pożegnanie i pocałował w policzek, co było dla mnie nowością. Z pewnością się zarumieniłam, ale miałam nadzieję, że On tego nie zauważył. Miałam mętlik w głowie. Znaliśmy się niemal całe życie, ale nigdy tak się nie zachowywał. Może to efekt jego rozstania. Nie wiedziałam, ale kolejne dni nie pomogły mi w odkryciu tego. Dawn zaczął częściej mnie odwiedzać, bardziej mną się interesował niż dotychczas. Nawet czasem miałam wrażenie, że ze mną flirtuje, ale nie chciałam się zbytnio łudzić i liczyć na coś więcej.  To by mnie za bardzo zraniło. Poniekąd jednak, cieszyłam się. Poczułam, że choć trochę mu na mnie zależy. Myślałam, że chce mi to wszystko wynagrodzić. Przynajmmniej taką miałam nadzieję. Dziś też miałam się z nim widzieć. Postanowiliśmy pójść z jego znajomymi do klubu. Świętowaliśmy mój sukces w naprawieniu jego wizerunku i oczyszczenia jego imienia w świetle mediów. E'Dawn należy do koreańskiego zespołu PENTAGON.  Gdyby się nie udało, mogło by to zaważyć na jego karierze, ale na szczęście nie poniosłam klęski i ludzie już nie pisali ani nie rozmawiali o jego skandalu. W klubie bawiliśmy się bardzo dobrze. Tańczyliśmy jak szaleni, a alkohol lał się strumieniami. Każdy czuł się swobodnie i nie przejmował się niczym. Nie musieliśmy zwracać uwagi, czy ktoś nas w takim stanie zobaczy, gdyż mieliśmy zapewnioną osobną salę i ludzi, pilnujących, żeby nic nie wypłynęło do mediów. Skończyło się na tym, że musiałam przenocować Dawn'a u mnie. Nie przeszkadzało mi to w cale. Byłam przyzwyczajona do tego. 
- Hyo-jong nie usypiaj jeszcze. Musimy dotrzeć do sypialni. - próbowałam go obudzić.  Ciężko mi było samej go zaprowadzić, a nie wiele już brakowało do celu.
- Tak, tak skarbie. Już idę. - mamrotał pod nosem. Na chwilę mnie zamurowało, ale pewnie nie myślał o mnie. W końcu udało mi się dotrzeć do łóżka. Wygodnie go na nim ułożyłam i zdjęłam niepotrzebną odzież. Kiedy miałam już się zbierać, poczułam uścisk na nadgarstku. 
- Zostań, nie opuszczaj mnie, [T.I]
- Nigdy Cię nie zostawię, wiesz o tym. - powiedziałam z powrotem siadając na łóżku. 
- Dziękuję. - mówiąc to, przyciągnął mnie do siebie i wtulił się we mnie. Serce zaczęło mi mocno bić. Co on ze mną robił. Po chwili czułam delikatne pocałunki na szyi i żuchwie.
- Dawn, c..o ty.. r..obisz?- powstrzymałam się by nie jęknąć z przyjemności.  
- Ciii...wiem, że ty tego też chcesz, jak ja. Poddaj się temu. - wyszeptał mi do ucha. Miał rację, jak ja mogłam się jemu oprzeć, jak to właśnie tego pragnęłam od dłuższego czasu. Poddałam się chwili, dłużej już mu się nie opierałam. Jego usta były słodkie, zatraciłam się w nich całkowicie. Choć na chwile przestałam pamiętać o otaczającej mnie szarej rzeczywistości. To była najwspanialsza noc w moim życiu. Przynajmniej tak sądziłam, ale szybko się to zmieniło. Następnego dnia nie zastałam go koło siebie. Znalazłam tylko karteczkę, w której mnie przepraszał, że nie mógł zostać i się odezwie do mnie. Trochę mnie to zabolało, ale spróbowałam się tym zbytnio nie przejmować. Jednak moje obawy powróciły, gdy po kilku dniach nie miałam nadal z nim jakiegokolwiek kontaktu. Postanowiłam zrobić mu niespodziankę i odwiedzić go w wytwórni. Przygotowałam ulubione jego smakołyki i chłopaków. Pewnie będą głodni po próbie. Z uśmiechem na ustach ruszyłam w drogę. Szybko dotarłam na miejsce, nie było zbytnio korków. Gdy miałam zapukać w drzwi od ich sali i wejść, usłyszałam swoje imię, więc się zatrzymałam. Przybliżyłam się, by lepiej słyszeć co mówili na mój temat. 
- Pokłóciłeś się z  [T.I]? Bo ostatnio tu nie przychodzi. - zapytał Hui.
- Nie, ale co innego między nami zaszło. - odrzekł blondyn, zaciekawiając pozostałych. 
- Co takiego? Powiesz nam w końcu? - niecierpliwił się Yuto.
- Spaliśmy ze sobą. - odpowiedział dumny Dawn.
- Ja kto?? Jesteście teraz razem? - zdziwieni wykrzyczeli razem chłopaki.
- To tylko seks, nic więcej, nie przesadzajcie. - Tylko tyle to dla niego znaczyło? A ja głupia się łudziłam. Tak łatwo mu to wypłynęło z ust. Jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. 
- Jak tak możesz ją traktować, to twoja przyjaciółka!- oburzył się Hongseok.
- Jest zawsze pomocna, jak mam skandale do zatuszowania i dobrą odskocznią po rozstaniach, ale czy ja wiem czy bym to nazwał przyjaźnią. - nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. Nie po tym wszystkim co dla niego zrobiłam. Po tylu latach znajomości. 
- Zresztą nie jest ona w moim typie. Kocham Hyune, a z [T.I] nic mnie więcej nie połączy, nie w ten sposób. - oznajmił spokojnie. Nie mogłam już dłużej tego słuchać. Musiał mu powiedzieć co na ten temat myślę. Nie zostawię tak tego.
- W końcu pokazałeś swoje prawdziwe oblicze. Szkoda tylko, że tak późno je odkryłam. - powiedział z żalem, wkraczając do sali. Wzrok wszystkich został skierowany w moją stronę.
- [T.I]? Ja..
- Daruj sobie, nie mam zamiaru już słuchać twoich żałosnych wymówek. Nigdy więcej. Za długo już się na nie nabierałam - przerwałam mu.
- Posłuchaj...
- Nie to ty mnie posłuchaj. Bo mam Ci sporo do powiedzenia. Myślisz, że mógłbyś tak żyć, gdyby nie ja? Nie. To dzięki mnie tu jesteś. To ja wysyłam filmik na przesłuchanie. Ja Cię przekonałam, żebyś walczył o swoje marzenia. Beze mnie byś tego nie osiągnął. Zawsze Cię wspierałam. Dbałam o ciebie, choć mogłeś tego nigdy nie dostrzec. To ja byłam zawsze obok Ciebie, kiedy tego potrzebowałeś. Pocieszałam Cię po każdym zerwaniu, choć sam łamałeś mi serce. Bałam się pozostawić cię samemu sobie, byś nie popełnił żadnej głupoty. Naprawiałam twoje błędy, byś wiódł dalej życie idola i spełniał się. Za to wszystko otrzymywałam tylko ból i cierpienie. Szczerze cię kochałam. Dotrzymywałam naszej obietnicy, choć ty ją za każdym razem łamałeś. Dawałam ci wiele szans, na to byś zauważył, docenił moje szczere uczucia i choć w części je odwzajemnił. Ale miłość zaślepia. Oboje mieliśmy klapki na oczach, lecz ja w końcu przejrzałam. Nie dam już się tak tratować. Skończę moje cierpienie. A ty jeśli myślisz, że możesz żyć beze mnie to się myślisz. Jeszcze wrócisz do mnie na kolanach z których cię podniosłam. Lecz mnie już dla Ciebie nie będzie. Bo ja nie muszę mieć Cię w moim życiu. Będzie mi o wiele lepiej Bez Ciebie. W końcu zacznę myśleć o sobie i znajdę swoje szczęście. Żegnaj. - w końcu wydusiłam z siebie  wszystko co mi ciążyło na sercu. Ulżyło mi. Mój koszmar się zakończy. Wszyscy byli zszokowani, ale mnie już to nie obchodziło. Odwróciłam się napięcie i wyszłam. Zatrzasnęłam za sobą drzwi. Nadszedł czas na rozpoczęcie nowego rozdziału w moim życiu, gdzie odnajdę swoje szczęście.....

***2 lata później***

[T.I] miała rację. Nie doceniłem tego co dla mnie zrobiła. Wystarczyło nie wiele czasu, bym z powrotem znalazł się pod drzwiami jej mieszkania. Chciałem ja za wszystko przeprosić, ale było już za późno. Nie zastałem jej. Sąsiadka powiedziała, ze dawno się wyprowadziła. Nie mogłem w to uwierzyć. Myślałem, że kłamała. Zawsze ze mną była. Jak ja mogę teraz żyć bez niej. Myślałem, ze dam radę, przecież opuszczałem ją czasem. Ale jednak w głowie zawsze była myśl, że na mnie czeka i będzie gdy będę jej potrzebował. Widząc tylko swój czubek nosa, zraniłem ja na tyle mocno, że miała mnie już dość. Nie wiem co we mnie wtedy wstąpiło, jak tak źle o niej mówiłem. Teraz już tego nie cofnę, nie naprawię. Stoczyłem się, nie kontrolowałem swoich czynów. Skandal pojawiał się za skandalem, aż w końcu byłem zmuszony opuścić zespół. Należało mi się. Gdybym tylko wcześniej się zmienił...Mam nadzieję, że choć teraz zazna ona szczęścia i miłości. Należy jej się za to wszystko co przeszła ze mną. Jej życie będzie o niebo lepsze beze mnie. Moje bez niej już nie koniecznie...

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Witam, tu JK'Lover Kookie! O to moja pierwsza notka tutaj. Mam nadzieję, ze wam się spodoba. W głowie jak to miałam, inaczej to trochę wyglądało. Jednak mam nadzieję, że ta wersja wam będzie odpowiadać. Nie chciałam nikogo urazić czy też obrazić. Wszystko wymyślone zostało na potrzebę historii. Do idoli nic nie mam. Jeśli coś pomieszałam to też proszę wybaczcie mi :D Przepraszam, że tak późno ale miałam problemy z laptopem. Kolejny wpis pojawi się niebawem, jak tylko znajdę czas i inspirację. Jeśli macie jakieś prośby odnośnie postaci czy historii, jestem otwarta na propozycję. Zachęcam do komentowania. Pozdrawiam :* 

czwartek, 20 października 2016

Przejrzeć Na Oczy -----> Yang Yoseob ( Beast/B2ST)


                               



                  Ponownie moje serce zostało złamane,  a to dlatego iż nie jestem zbyt ładna, jak to określił mój już teraz były. Czy wygląd w dzisiejszych czasach jest najważniejszy? Liczy się tylko, aby kobieta miała spódniczkę mini i ubrania, które wszytko odsłaniają? Wyłącznie to przyciąga mężczyzn? Zatem co z inteligencją, wykształceniem? To NIC nie znaczy? Kobieta, to nie tylko "lalka", która będąc przy boku mężczyzny ma ślicznie wyglądać i na wszytko mu przytakiwać. Mamy własne zdanie, często odmienne   od płci przeciwnej i posiadamy prawo do jego wyrażania. Same na siebie potrafimy zarobić, a nie polegać na tych bezmózgich troglodytach. Nie jesteśmy ozdobą, lecz żywą istotą, posiadającą marzenia warte spełnienia. Niestety nie każdy uważa tak, jak ja, co zawsze skutkuje kolejnym zerwaniem ze mną. Na domiar złego wyrzucili mnie z pracy. Powodem ich decyzji było to, iż chciałam ujawnić korupcję na uczelni wyższej. Nawet nie miała jakichkolwiek szans, aby wygrać, pomimo zebranych dowodów przeciwko tak renomowanego profesora. Woleli zwolnić mnie zamiast niego i wszytko ukryć. W takich właśnie chwilach bardzo się cieszę, że mam przy sobie dobrego przyjaciela, który za każdym razem mnie wspiera. Znam się z nim od czasów podstawówki i nadal się przyjaźnimy. To już będzie z 19 lat. Z Yoseob'em mogłam porozmawiać o wszystkim. Nie mieliśmy przed sobą żadnych tajemnic. Chciałam się dziś z nim spotkać i wygadać się mu. Więc po zadzwonieniu do niego, umówiliśmy się w kawiarence niedaleko mojego domu, gdzie też zawsze się spotykaliśmy.  Zajęłam nasze stałe miejsce, które znajdowało się w rogu, przy oknie. Po zamówieniu nam gorącej czekolady z racji tego, że na dworze panował mróz, jak to zresztą bywa zimą, oczekiwałam na nadejście Yoseob'a. Czekając na niego, spoglądałam w okno. Nawet nie zauważyłam, że ktoś wszedł. Dopiero obudził mnie ciepły głos tuż przy uchu.
- Już jestem _____ - szepnął chłopak. Od razu odwróciłam głowę w jego stronę. Zauważyłam, że jego twarz jest blisko mnie, więc nieco się odsunęłam. On uśmiechnął się i usiadł na przeciwko mnie. Ten rodzaj uśmiechu był inny niż zazwyczaj, jakby coś się pod nim kryło. Przyjrzałam mu się dokładnie. Ubrany był w czarną, opinającą koszulę, lekko rozpiętą przy szyi i z poluzowanym krawatem przez co był widoczny jego obojczyk oraz ciemne spodnie. Moje serce na ten widok szybciej zabiło. Nie wiedziałam, dlaczego tak się czuję.
- _____? Słyszysz mnie? Coś tak się zapatrzyła? Czyżbym Cię czasem onieśmielał? Rumienisz się . - zapytał z łobuzerskim uśmieszkiem. Ocknęłam się.
- Nie no co ty. Gorąco tu trochę, dlatego mam czerwone policzki. - tłumaczyłam się i zaczęłam lekko wachlować dłonią dla potwierdzenia moich słów. Co się ze mną dzieje?
- Powiedzmy, że ci wierzę. Więc co tam u Ciebie słychać? - zmienił temat, choć widać było, że nie do końca mi wierzy. Odpowiedziałam mu wszystko ze szczegółami. Słuchał do końca, w między czasie potakując mi. Gdy skończyłam chwile się zamyślił i odezwał się.
- Powtórzę to, co już kiedyś ci mówiłem. Masz po prostu kiepski gust co do mężczyzn. 
- Ejj, nie takiej odpowiedzi oczekiwałam. Miałeś mnie jakoś pocieszyć, a nie ! - oburzyłam się. 
- Żartuje, ale tak na serio powinnaś nieco lepiej dobierać sobie partnerów. W końcu natrafisz na tego odpowiedniego. Być może nie jest on daleko, a wręcz bardzo blisko tylko go nie dostrzegasz. - powiedział z dziwnym błyskiem w oku. Ciekawe o co mu chodzi? 
- Miejmy nadzieję. Tak zmieniając temat. Czemu jesteś tak elegancko ubrany? - Już wcześniej mnie to zaciekawiło, ale skupiłam się na sobie i zapomniałam go o to zapytać.
- Cóż pewna osoba pilnie potrzebowała mojego towarzystwa, więc od razu po sesji zdjęciowej przybiegłem do niej nie mając czasu na przebranie. - odpowiedział. Ponowne zarumieniłam się, uświadamiając sobie o kogo mu chodzi.
- Ja...ja nie wiedziałam...przepra..
- Nie przepraszaj - przerwał mi - Nic się nie stało, od tego są przyjaciele. - odpowiedział. Na słowo "przyjaciel", aż mnie coś zakuło w sercu. Przecież to od zawsze było wiadome, ale czemu mnie to tak zabolało?
- Tak, przyjaciel. I tak dziękuję ci, że ze mną tu jesteś. To wiele dla mnie znaczy.- rzekłam z lekkim rozczarowaniem. Od razu zepsuł mi się humor. Chciałam już znaleźć się w domu. 
- Więc, co zamierzasz teraz zrobić? - zapytał chłopak, bacznie mi się przyglądając.
- To znaczy? - nie wiedziałam o co mu chodzi.
- Cóż może wyskoczymy do jakiegoś klubu czy coś? W końcu musimy Cię jakoś rozweselić. - rzekł, puszczając mi oczko. Zastanawiając się, to nie był taki zły pomysł. Niby chciałam wrócić do mieszkania, ale nie zaszkodzi mi trochę się rozerwać. Zresztą kiedy, ja ostatnio byłam na dyskotece? Chyba wieki już nie tanczyłam.
- Zgoda, możemy gdzieś pójść.
-Serio? Myślałem, że nie będziesz chciała. Zawsze mi odmawiałaś - zdziwił się. Rzeczywiście tak było. Proponował mi kilka razy podobne wyjścia, ale za każdym razem odmawiałam. Może to też stanowiło problem w moich związkach. Jeżeli tak, to czas, to nieco zmienić.
- Nie bądź taki zdziwiony. Też mam prawo do zabawy. Więc idziemy? - , odpowiedziałam mu i zaczęłam zbierać swoje rzeczy.
- Dobra. To chodźmy. Nie często widzę Cię taką chętna do imprezowania, więc nie mogę tego przegapić. - powiedział zaniteresowany i zaczął się ubierać. Ja uczyniłam to samo, po czym wyszliśmy z kawiarenki. Następnie udaliśmy się do mnie, abym mogła w miarę się ubrać. Nie wiem jakim cudem, ale Yoseob'owi udało się mnie wcisnąć w sukienkę. MNIE. Przeciwniczekę takiego ubioru. Ale raz na jakiś czas chyba nie zaszkodzi, prawda? Później ruszyliśmy do mieszkania Yang'a, aby i on zmienił ubranie.W końcu wylądowaliśmy w jakimś zatłoczonym klubie. Jak się później okazało znajdowali się tam pozostali członkowie zespołu B2ST, do którego też należał mój przyjaciel. W ich gronie bawiłam się świetnie i zapomniałam o wszystkich moich problemach. W czasie tańca puszczona została wolna melodia. Akurat wtedy tanczyłam z brązowookim. Chciałam wrócić do naszego stolika, bo wydawało mi się nie zreczne przy takiej melodi tańczyć z Yoseob'em. Niestety przeszkodziły mi w tym jego dłonie, które najpierw przyciągnęły mnie do niego, po czym kładąc moje na jego karku, opadły tuż na mojej tali. Zaczęliśmy kołysać w rytm piosenki. Chłopak był tak blisko mnie, że mogłam poczuć jego oddech przy uchu. Serce zaczęło bić mi jak oszalałe, a temperatura ciała na pewno wzrosła.  Kiedy z głośników zaczęłam płynąć żywsza nuta, mężczyźna powoli zaczął się ode mnie odsuwać, a gdy był wystarczająco daleko złapał mnie za dłoń i poprowadził do jego kumpli. Nadal moje serce biło nierównym rytmem. Po tej sytuacji, do końca wieczoru przy każdym kolejnym tańcu z brązowowłosym, odczucia odżywały. Nie widziałam co to mogło oznaczać. Po imprezie oczywiście chłopaki odwieźli mnie do domu, a Yang odprowadził mnie pod same drzwi. Na pożegnanie mocno mnie przytulił, co było dla nas normalne, i pocałował w policzek, co stanowiło nowość dla mnie. Nie zdarzało nam się tak żegnać. Kładąc się do łóżka miałam w głowie pełno różnych myśli, a większość z nich dotyczyła mojego przyjaciela. 
            Od tamtego czasu minęły jakieś dwa miesiące. Zaczęłam inaczej postrzegać Yang'a. Wydawało mi się też, że jego zachowanie w stosunku do mnie się zmieniło. Być może od zawsze tak się zachowywał, a ja dopiero teraz to zauważyłam. Był opiekuńczy, zawsze starał się mnie rozmieszać, czesto razem gdzieś wychodziliśmy, po mimo tego, iż miał bardzo napiety grafik ze względu na nadchodzący comback. Za każdym razem był obok mnie, pojawiał się w najmniej oczekiwanych momentach. Moje uczucia do niego zaczęły się zmieniać i w końcu pojęłam, że zakochałam się w nim. Miał rację. Ten jedyny był tuż obok mnie, a ja go nie zauważyłam. Teraz tak myśląc, czy jak mówił o tym tamtego dnia to nie chodziło mu właśnie o niego? Mam dobre przeczucie co do tego i myślę, że wyznam mu co, do niego czuję. Mam tylko nadzieję, że jeśli mnie nie zaakceptuje to nie zaważy, to na naszej wieloletniej przyjaźni. Nie zniosłabym zerwania naszej więzi. 
Z takim o to myślami szłam do dormu chłopaków. Chciałam od razu to załatwić. Drzwi otworzył mi Hyunseung. 
- O _____? Co ty tu robisz o tej porze? - zdziwił się blondyn. No tak, nie do końca to przemyślałam. Było już późno, a mnie zebrało się na wyznania.
- To nie mogę odwiedzić już przyjaciół? - odpowiedziałam, głupkowato się uśmiechając. Nie wspomniałam tego wcześniej, ale dzięki Yoseob'owi  przyjaźniłam się z całym zespołem.
- Pewnie, że możesz. Wchodź. - rzekł wypuszczając mnie do środka. - Seobi jest u siebie w pokoju, a reszta w salonie. - oznajmił chłopak i ruszył w kierunku wspomnianego pomieszczenia. 
- Arasso. - powiedziałam i podążyłam za nim. Po przywitaniu się z mieszkańcami dormu, udałam się do brazowookiego. Serce mocno mi biło, a ręce zaczęły się pocić. Delikatnie zapukłam w drzwi. Po usłyszeniu słowa "proszę" weszłam do pokoju. Yoseob siedział na łóżku i czytał książkę. Był już ubrany w piżamie i jak zwykle wokół szyi owinięty miał szalik. Jako główny wokal musiał bardzo dobrze dbać o swoje struny głosowe.
- _____? Cześć. Co Cię do mnie sprowadza o tej godzinie? - zamknął książkę i lekko się poprawiając wstał.
- Ja, chciałabym o czymś z Tobą porozmawiać. - odpowiedziałam nieco zakłopotana.
- Dobrze. No to o co chodzi? - zaczął mi się przyglądać z ciekawością.
- Tylko się nie śmiej, okej? 
- Dlaczego miałbym się śmiać?
- Po prostu mi to obiecaj i wysłuchaj mnie do końca.
- W porządku. To mów.
- Bojasięwtobiezakochałam. - wybełkotałam szybko.
- Powtórzysz? Bo nie zrozumiałem. - poprosił i przybliżył się do mnie, aby lepiej słyszeć. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam mówić.
- Ja się w tobie zakochałam. A raczej dostrzegłam, że kocham Cię od dawna. Chyba naprawdę jestem głupia, że dopiero teraz to widzę. Nie wiem jak mogłeś ze mną tyle wytrzymać, sama się sobie dziwię. Bardzo ci dziękuję, że caly czas jesteś obok mnie i nie chciałabym aby to się kiedykolwiek zmieniło. Jednak jeśli nie czujesz tego samego do mnie to...- nie dane było mi dokończyć, gdyż na mych ustach wylądował delikatny słodki pocałunek, który przerwał moją paplanine. Kiedy Yoseob się ode mnie oderwał, uśmiechnął się i odezwał.
- Nareszcie pabo. Ileż można czekać? Rzeczywiście nie jesteś zbyt bystra. - powiedział żartobliwie i przyciągnął mnie do siebie.
- Nie obrażaj mnie. Ja tu wyznaje swoje uczucia, a ty mnie wymiewasz. - na jego słowa od razu wróciła mi pewność siebie.
- Tak jak obiecałem nie śmieje się tylko cieszę. Wreszcie przejrzałaś na oczy i moje starania nie poszły na marne, gluptasie. - oznajmił brązowowłosy, przytulając mnie i całując w czubek głowy. 
- Przepraszam, że tyle mi to zajęło. Wybaczysz mi i zaakceptujesz? - rzekłam, wtulając się w niego. Za to on lekko się ode mnie odsunął i spojrzał z czułością w moje oczy.
- Cóż, chyba nie mam innego wyboru. Nikt inny Cię nie zechce. Muszę się poświęcić dla narodu. - oznajmił z łobuzerskim uśmiechem.
- Ha ha ha, bardzo zabawne. Nie chcesz to nie. Idę sobie. - oburzyłam się. Próbowałam wyswobodzić się z jego uścisku.
- Nie tak szybko moja droga. Teraz jest już za późno, nie uwolnisz się ode mnie. - rzekł mocniej mnie trzymając i jeszcze bliżej do siebie przysuwając. 
- Tak na marginesie, bardzo lubię jak się złościsz. Jesteś wtedy bardzo seksowna - wyszeptał mi do ucha, poczym przygryzł jego płatek. Jak oparzona, zdołałam tylko odsunąć od niego głowę. Chłopak nic sobie z tego nie robiąc, pochylił się i wpił się w moje usta. Tym razem pocałunek był namiętny, aż mi się w głowie zakreciło. Zaczęłam oddawać pocałunki. Oderwaliśmy się od siebie, dopiero wtedy, kiedy zabrakło nam już tchu.
- Tak bardzo Cię Kocham. - wyznał Yang.
- Ja Ciebie też bardzo Kocham - , odpowiedziałam mu i stając na palcach, ponownie posmakowałam jego ust. Teraz już wiedziałam, że znalazłam tego jedynego i , że będziemy razem szczęśliwy, a nasz związek przetrwa każdą burzę.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam wszystkich serdecznie. Jak możecie zauważyć jestem tu nowa. Będę podpisywać się pseudonimem "Aimi-chan", jak to używam do moich blogów. Mam nadzieję, że soodoba się wam mój styl pisania, jak i treść scenariuszy. Na początek sama wybrałam postać, ale następnym razem dostosuje się do waszych próśb. Jeżeli macie jakieś zastrzeżenia, to proszę nie krępujcie i piszecie co wam podobało się, a co nie. Wybaczcie od razu, że trochę późno pojawił się mój wpis, miałam zamiar wcześniej coś stworzyć. Teraz jak mam w miarę unormowany plan zajęć na studiach, będę pisać częściej niż raz na trzy tygodnie. Postaram się coś na tydzień wrzucić, jednakże, jeśli ma być to coś dłuższego, będzie dłużej po prostu pisane. Zamierzam też pisać wielo częściowe historie.  Z góry też przepraszam, jeśli przy pisaniu pomyle coś związanego z nowymi grupami, gdyż nie do końca je znam. Bardziej lubuje się w tym starszych, ale do scenariuszy odpowiednio się przygotuje i zaznajomie z danym zespołem, jeśli zajdzie taka potrzeba. Co do błędów, jeśli jeszcze takie są to poprawię jutro na komputerze, bo teraz piszę na telefonie, aby wstawić jak najszybciej się da scenariusz. Dziękuję bardzo za daną mi szansę, na wykazanie się. To chyba byłoby tyle. Dziękuję wszystkim, którzy to przeczytają.

Pozdrowienia Aimi-chan ;)