sobota, 5 stycznia 2019

Tęsknota -----> Kai EXO

Zapraszam do czytania i komentowania. Do wyrażenia swojej opinii, bo to naprawdę wiele znaczy, zachęca do pisania. Brak reakcji zniechęca i to bardzo czasem. Jeśli macie jakieś propozycje na scenariusze, z kim i co, to jestem na to otwarta. Miłego czytania :) 
Pozdrowienia Aimi-chan
Znalezione obrazy dla zapytania kai exo gif

********************************************
Na zewnątrz panowała słoneczna pogoda, a w moim sercu istne przeciwieństwo. Smutek, tęsknota. To właśnie takie uczucia mną kierowały. Minęły już trzy miesiące odkąd nie widziałam mojego ukochanego. Stęskniłam się za jego twarzą, głosem, dotykiem. Przebrana w czarne legginsy i, w jeden jego przy duży, jak na mnie  ulubiony podkoszulek, siedziałam na kanapie.  Owinięta w koc, oglądałam durne seriale. Bardzo chciałam mieć go przy sobie. Kolejna nudna reklama. Zapatrzona w ekran, usłyszałam melodie dobiegającą z telefonu. Mało nie łamiąc sobie nóg, rzuciłam się do szafki na której leżał.
- Cześć kochanie – rozbrzmiał głos.
- Hej, tęsknię. – odezwałam się. I tak oto rozpoczął się między nami dialog. Zaczęliśmy sobie nawzajem opowiadać, co dziś robiliśmy. Nie brakowało nam tematów. Jednak w końcu musieliśmy skończyć rozmowę. Zapewniając, jak się kochamy, rozłączył się.  Wraz z odłożeniem komórki mój uśmiech zgasł. Znów sama w ogromnym domu chłopców. Jedynym plusem było to, że już jutro mój chłopak wraca z trasy koncernowej. Mimo, że powinni wrócić dopiero za miesiąc. W nieco lepszym humorze ponownie zasiadłam przed telewizorem. Zaczęłam skakać po kanałach, aż pozostawiłam na jakiś informacjach. Poszłam do kuchni, po coś do zjedzenia, a kiedy wróciłam zaszokował mnie widok na ekranie. Mój ukochany obejmował dziewczynę i czulę ją całował!!!!
- Czy Kim Jong In  z  EXO zdradza swoją dziewczynę [T.I] [T.N]? Co na to [T.I]? Na dyskotece można było ich zobaczyć namiętnie całujących się. Czyżby Kai wrócił do swojej byłej dziewczyny, Krystal? Będziemy was na bieżąco informować.  – przemówił reporter. Nie mogłam w to uwierzyć. Zdradził mnie. Dopiero co dzwonił i mówił, że bardzo mnie kocha, że jestem jedyną, a tym czasem zabawiał się z inna. To dlatego tak szybko wraca. Chciał czym prędzej ze mną zerwać. Tylko po co dawał nadzieję i mówił, że kocha?? Bolało i to bardzo. Nie mogłam dłużej  zostać w tym domu. Pobiegłam do wspólnej sypialni i wyciągając z pod łóżka walizkę, zaczęłam wrzucać do niej wszystkie moje ciuchy. Przebrałam się w coś odpowiedniego i zostawiłam jego koszulkę. Spakowana, jeszcze raz, ostatni rozejrzałam się po domu i zbierając walizkę wsiadłam do taksówki. Zawiozłam mnie ona na lotnisko, a stamtąd poleciałam do Polski, mojego ojczystego kraju. Na miejscu bardzo ciepło przyjęła mnie rodzina. Również cieszyłam się, z tego spotkania, lecz serce rozerwane na milion kawałeczków, płakało…
*** 4 lata później ***
Od tamtego czasu prawie pozbierałam się. Okazało się, że byłam w ciąży z Jongin'em. Urodziłam piękna dziewczynkę, którą nazwałam Kim Ha Rin. Teraz miała trzy latka. Bardzo tęskniłam za Kai'em. Dzwonił, pisał, próbował się ze mną skontaktować, lecz nie miałam siły, aby spojrzeć mu w oczy, czy z nim porozmawiać. Nawet zmieniłam numer. Jutro z małą miałyśmy ponownie zamieszkać w Korei. Postanowiłam spróbować żyć dalej. Mimo, że mieszka tam brunet, to zapewne i tak się nie spotkamy. Zbyt często wyjeżdża w trasy. Miałam zamieszkać wraz z moją przyjaciółką. Obiecała mi pomagać z Ha Rin. Przez te 4 lata rodzina bardzo mnie wspierała. Wiedzieli kto jest ojcem dziewczynki, jednak nie nalegali, aby i on o tym wiedział. Nie chciałam od niego alimentów, ani niczego innego. Choć nadal go kocham,  to i  tak nie dowie się, że ma dziecko. Pewnie chciałby je usunąć. Wtulona w moją córeczkę, zasnęłam. Następnego dnia żegnając się z najbliższymi, wsiadłyśmy na pokład samolotu. Po kilku godzinach bezpiecznie siedziałyśmy już w naszym nowym mieszkaniu. Razem z nami przyleciała też Tess. Całkowite rozpakowanie i za klimatyzowanie się zajęło nam około tygodnia. Na razie szukałam pracy. Nie chciałam cały czas polegać na pieniądzach od rodziców. Dzisiaj postanowiłam wziąć małą na spacer. Ubrałam ja, jak i siebie i wyszłyśmy. Ha Rin nie chciała wsiąść do spacerówki, a pod warunkiem, że nie będzie wolała nie wzięłyśmy wózka. Już po chwili spacerowałyśmy po seul'skim parku. Brunetka na chwilę ode mnie odbiegła. Biegnąc uderzyła w kogoś i upadła. Szybko do niej podbiegłam. Przepraszając osobę, w którą wpadła wzięłam ją na ręce.
- [T.I]?? To ty??
- Baekhyun?? – kiedy spojrzałam na mojego rozmówcę, ujrzałam brązowookiego szatyna. O nie…
- To naprawdę ty!! Stęskniłem się. – stwierdził z wielkim uśmiechem.
- Mamo, kio to? – zapytała dziewczynka wskazując na chłopaka.
- Ha Rin poznaj Byun Baekhyun'a , mojego znajomego.
- Cześć skarbie – przywitał się i szeroko uśmiechną do piwnookiej.
- [T.I], mam pytanie. Czy to dziecko Kai'a?? – zapytał, kiedy to mała poszła do piaskownicy, a my na spokojnie usiedliśmy na ławce.
- Tak, ale nie mów mu.
- Jak, to?? Powinien wiedzieć. – zdziwił się.
- Ale ja nie chcę. Nie po tamtym. – przed oczami na moment, pojawił się tamten obraz.
- On tęskni, nadal Cię kocha. – tłumaczył go. Nie chciałam w to wierzyć.
- Nie broń go. Jeśli by tak było, nie zdradziłby mnie. – odparłam smętnie.
- To nie tak. Widziałem całe to zajście. Ona go upiła. Odepchnął ją, ale było za późno. Reporterzy zrobili już zdjęcia.
- Baekhyun, proszę przestań. Nie chcę  słuchać już wyjaśnień. Jeśli by mu zależało nie piłby, od razu powiedziałby mi. A nie dzwoni, mówi że kocha, a potem widzę go w ramionach innej. Cieszę się , ze dał mi tak wspaniałą córkę. Ale najgorsze jest, że nie mogę przestać go kochać.  – mówiłam z łamiącym się głosem.  Byun'owi zawsze mogłam o wszystkim powiedzieć. Był moim najlepszym przyjacielem. O wiele lepiej się poczułam, mogąc z kimś się podzielić moimi uczuciami.
- Może nie powinnaś o nim zapominać. Daj mu drugą szansę. – zasugerował.
- Muszę mieć czas do zastanowienia. – westchnęłam
- Dobrze.
- Ha Rin, chodź tu. Na nas już pora. – krzyknęłam do córeczki.  Szybko do nas przybiegła.
- Odprowadzę was – oznajmił brązowooki.
- Ok, Baekhyun. – powiedziałam z lekkim uśmiechem. W trakcie drogi powrotnej dalej rozmawialiśmy, a brunetka zasnęłam na moich rękach.. Pod naszym domem pożegnałam chłopaka. Kiedy weszłam do środka, położyłam małą do jej łóżeczka i sama przyszykowałam się do snu. Kolejnego dnia obudził mnie dzwonek do drzwi. Był to dostawca kwiatów. Podpisałam odbiór i wstawiłam roślinki do wazonu wodą. Wypadła z nich karteczka. Podniosłam ją: „Bardzo Cię kocham. Tęsknię. Z całego serca, szczerze przepraszam… Kai” Zdziwiłam się. Widocznie Bekon musiał mu powiedzieć, gdzie mieszkam. Było to do przewidzenia. Następnego dnia, również dostałam przepiękny bukiet z karteczką, od tego samego nadawcy. Z każdym liścikiem moje serce wypełniało ciepło i zaczynałam powoli mu wybaczać. Pewnego dnia ponownie poszłam otworzyć drzwi, jednak nie ujrzałam dostawcy, lecz samego brązowookiego z największym do tej pory bukietem czerwonych róż – moich ulubionych kwiatów.
- [T.I], proszę wysłuchaj mnie. Bardzo przepraszam, że musiałaś przeze mnie cierpieć. Wybacz mi. Starałem i nadal staram się to wszystko naprawić.  Bardzo Cię kocham i potrzebuję. Nie mogę ani na chwilę przestać o Tobie myśleć. Nigdy umyślnie nie skrzywdziłbym Cię. Ona wszystko ukartowała, upiła mnie. Odrzuciłem ją, ale jak widać za późno. Przez tą idiotkę straciłem najważniejsze dla mnie osoby. Wiem, że mamy dziecko, które kocham równie mocno, jak Ciebie. Proszę daj nam drugą szansę i stańmy się rodziną. Czy ty [T.I] [T.N] uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi i wyjdziesz za mnie??  - kiedy mnie ujrzał, z jego ust wyleciał potok słów. Przy ostatnich zdaniach uklęknął na jedno kolano i wyjął granatowe pudełeczko. Wzruszyłam się. Tak bardzo go kocham. Brakowało mi go. 
- Tak, wyjdę za Ciebie. Kocham Cię. – mocno go przytuliłam. 

Zaciągnęłam się zapachem jego perfum. Mam nadzieję, że dobrze podpowiedziało mi serce. Nachylił się i zachłannie wpił w moje usta. Kiedy się od siebie oderwaliśmy, podeszła do nas zaspana Ha Rin. Przedstawiłam córce, jej tatę i powiedziałam, że od teraz będzie mieszkać razem. Mała ucieszyła się i oboje nas uścisnęła. Tera mogę powiedzieć, jestem szczęśliwa i mam wspaniałą rodzinę……

wtorek, 1 stycznia 2019

Informejszyn

Zawieszam opowiadanie. Nikt tego nie komentuje to bez sensu ;;


Rozdział 29

Jak tam po sylwestrze? Wybawili się? Ja chyba jestem na to za stara bo w tym dniu chciałabym tylko iść spać i żeby mi nikt nie przeszkadzał xD
Byliście gdzieś? Ja byłam u przyjaciółki i wychlałam prawie całe Picollo xD Dobre było truskawkowe ; p
Niestety nie mogłam się napić prawdziwego bo biorę leki ;;
Potem pies mojej przyjaciółki położył się obok mnie owu jaki słodki mówię wam
Nie bał się petard miał to w dupie i spał xD




Dzisiaj chłopaki mieli wolne więc wszyscy stwierdziliśmy, że zrobimy sobie maraton filmowy
Stół prawie uginał się od żarcia
- No i po co tyle żarcia? Nie zjemy tego wszystkiego
- Onew od rana siedział w kuchni i coś pichcił
- Nie musiałeś
- Ale chciałem
- No niech ci będzie
Ja i Jonghyun odpadliśmy już o pierwszej w nocy
Reszta oglądała film
Zupełnie nie zwracali na nas uwagi
Zrobiłam z Jonghyuna poduszkę i tak sobie na nim leżałam
Nagle ktoś w filmie strzelił. Wstałam wystraszona i mało nie walnęłam Jonghyuna w szczękę
- To wy spaliście?
- Teraz się zorientowaliście?
- No
- Co oglądacie? - zapytałam zaciekawiona
- Jakiś horror. Oglądacie z nami?
- Nie lubię horrorów
- Ale to wgl nie jest straszne
- No to okej
- Ja chcę spać - marudził Jonghyun - Ayako chodź tu
- No przecież jestem
Objął mnie tak, że o mało się nie udusiłam
- Capie jeden dusisz mnie - zaczęłam bić go poduszką
- Wypraszam sobie ja capem nie jestem
Ktoś krzyknął bitwa na poduszki i zaczęliśmy się nawalać
- Idę do ubikacji - powiedziałam - Zaraz wracam
Wróciłam i od progu dostałam poduszką
- Który to zrobił?
Wszyscy wskazali palcem na Jonghyuna
- Zdrajcy
- Ja ci dam zaraz ty capie jeden
W końcu wszyscy zasnęliśmy. Kiedy się obudziliśmy wszędzie było pełno puchu z poduszek
- No i super. Teraz ja wszystko będę musiał sprzątać! - krzyknął Onew
- Nie no pomożemy ci ziom
- A jedzie mi tu czołg?
- Naprawdę ci pomożemy ziom
- Zobaczymy
I tak zaczęliśmy sprzątać ten wszechobecny puch
Taeminowi się zachciało jeszcze porzucać poduszkami i zrobił jeszcze większy bałagan
- Lee Taemin zaraz cię zabiję! - Onew był już cały czerwony ze złości - Przez ciebie mamy jeszcze więcej do sprzątania!
- Przepraszam nie chciałem
- Ziom nie denerwuj się tak bo ci żyłka pęknie
- Kim Kibumie ciebie też zabiję!
- Mnie? A co ja ci zrobiłem?
- Nic ale i tak cię zabiję
- Jestem za młody i za piękny żeby umierać
- Trudno
- Onew wpadł w swoją manię sprzątania lepiej się ewakuować bo nie obędzie się bez ofiar
Tym razem twarz Jinkiego przybierała różne kolory
- Ziom mamy dzwonić na pogotowie? Źle wyglądasz. Oddychaj głęboko
- Zaraz wybuchnę
- Pamiętaj o oddychaniu
Więc zaczął oddychać
- No i co lepiej?
- Tak jakby
- Nie musimy dzwonić na pogotowie?
- Nie musicie
- Uff już się wystraszyłem
- Trzeba to posprzątać - powiedziałam
- Zgadzam się
No i zaczęliśmy sprzątać
Zajęło nam to dwie godziny
Potem totalnie bez sił rzuciliśmy się na kanapę
- Nie mam kompletnie siły już
- Ja też
Zauważyłam, że Jonghyun śpi. I chrapie do tego
Uderzyłam go w ramię
- Co jest?
- Nie chrap capie
- Przecież ja nie chrapię
- Taaa nie chrapiesz? Następnym razem cię nagram i zobaczymy czy nie chrapiesz

sobota, 24 listopada 2018

Niewinna gra -----> Leeteuk SUPER JUNIOR

Przepraszam, że tak długo nic nie wstawiałam, ale naprawdę mało mam czasu. Obiecuję, że już od nowego roku będę pisać regularnie. Takie postanowienie noworoczne. A do tego czasu jeszcze coś oczywiście wstawię. Mam nadzieję, że wam się spodoba i okażecie to w komentarzach. Lub też swoje zastrzeżenia co to tego. Za jakiekolwiek błędy i pomyłki przepraszam. Oby wam się historia spodobała. Zapraszam do czytania.
Aimi-chan 



********************************************


Dziś jak zwykle udałam się na uczelnie. Miałam zajęcia od rana, aż do wieczora. Ciężko było mi wstać, ale mam nadzieję, że reszta dnia będzie udana. Po wzięciu szybkiego prysznica, ubrałam się i pomalowałam. Zeszłam do kuchni, gdzie czekało już na mnie gotowe śniadanie. Kochana mama. Miała jeszcze czas by mi je przygotować przed wyjściem do pracy. Szybko je zjadłam i pobiegłam na przystanek. Autobus jak zwykle był zatłoczony o tej porze, ale na szczęście miałam blisko i na kolejnym przystanku wychodziłam. Po wejściu do budynku przywitałam się z koleżankami i poszłyśmy do odpowiedniej sali. Mój uniwersytet był żeńskim, więc nie chodził tu żaden chłopak. Nie przeszkadzało mi to, bo miałam kilku kolegów po za szkołą, ale chłopaka niestety nie. Na każdego przyjdzie czas i pora, tak przynajmniej sobie wmawiałam. Usiadłam w ławce i nie mal od razu przyszedł wykładowca. Te zajęcia zleciały mi bardzo szybko. Kolejne były bardziej nużące i dłużące się. Chciałam, aby jak najszybciej się skończyły, bo na pewno nic się  już dziś dobrego nie wydarzy. Jednak co, do tego pomyliłam się. Miałam właśnie język angielski. Byłam w nim naprawdę dobra, bo od małego uczyłam się go. Tak samo, jak i polskiego. Dlatego, że moja mama jest polką, która wyszła za mąż za Koreańczyka. Mieszkałyśmy przez 5 lat w Polsce, po czym przeprowadziliśmy się do ojczystego kraju ojca. O tego czasu minęło 19 lat. Obecnie miałam 24. Wiem, stara jestem i chłopaka do tej pory nie miałam. Pewnie myślicie, że jest coś ze mną nie tak. Może tak, a może nie znalazłam  jeszcze odpowiedniej osoby. Dobra, koniec użalania się nad sobą. Trzeba wziąć się w garść, a przede wszystkim skupić na zajęciach. Bo inaczej dzisiejsze kolokwium na pewno zawalę. Kiedy wykładowca rozdał testy do drzwi ktoś zapukał.
- Annyeonghaseyo! Jesteśmy z Entertainment Weekly School Attack.  - wszedł i przedstawił się prowadzący tego programu. 
-Annyeonghaseyo. Zapraszamy - odpowiedział wykładowca. Nic innego zrobić nie mógł. Więc klasówka pewnie odbędzie się później. Ale i tak nie ucieknie.
- Czy możemy zaprosić zespół? - zapytał prowadzący. Od razu cała klasa z radością zaczęła krzyczeć "Tak".
- To na 1, 2, 3, krzyczymy "Prosimy wejdźcie", zgoda?
- Taaaak 
- 1, 2, 3
- Prosimy, wejdźcie !!!! - wrzasnęły wszystkie dziewczęta, a drzwi otworzyły się ponownie. Moje serce zabiło mocniej. To był Super Junior. Mój ulubiony zespół, a w nim mój bias. Był nim Park JungSoo, zwany inaczej Leeteuk. Wraz z nim byli: Yesung, Shindong,  Donghae, Eunhyuk. Na sali zapanował chaos. Po kolei ludzie zaczęli wyciągać telefony i nagrywać zespól. Super Junior przedstawili się, a prowadzący zaczął zabawy. Pierwszą z nich, aby zbliżyć się do chłopaków, było pytanie w 5 sylabach. Chłopcy również w taki sam sposób odpowiadali. 
- Przytul mnie raz, proszę. - powiedziała jedna z dziewczyn i została poproszona na środek. Szczęściara. Mogła wybrać jednego z SuJu, aby spełnił jej prośbę. Każdy z Super Junior zaprezentował się przed nią. Ostatecznie wybrała Yesung'a, który jej pięknie zaśpiewał. Jak ja jej zazdrościłam. Kolejną grą była "Pocky Game". Potrzebne do niej były dwie osoby. Bierze się jednego Pocky i każda z osób gryzie po przeciwnej stronie. Wygrywa ta para, która ma najmniejszy kawałek. Zawsze wychodzą zabawne akcje, kiedy w to gra dwóch chłopaków. Dzieję się tak, gdyż niemal dochodzi do pocałunku, a raczej zetknięciu warg. Dziewczyna, która chciała w to zagrać miała po prostu podnieść rękę. Dużo z nas to zrobiło, jedna krzyczała przed drugą, że są chętne. Wybrane zostało kilka osób, w tym też ja. Również postanowiłam spróbować. Nic mi nie szkodziło. Następnie miałyśmy się ustawić za tym chłopkami, z którymi chciałyśmy być w parze. Oczywiście stanęłam za Leeteuk'iem. Na moje szczęście, nikt po za mną za nim nie stał. Wiec nie musiałam później "bić się o jego względy", co musiały zrobić inne dziewczyny. Bo tylko jedna mogła być wybrana do pary. Po dopasowaniu się par nadeszła pora na grę. Pierwszy był Donghae, ale szybko skończyli. Mieli dość dużym kawałek, bo chłopak prawie w ogóle się nie przesuwał. Parze Shindong'a poszło lepiej, mieli mniejszy kawałek, choć mogli mieć jeszcze mniejszy. Niestety dziewczyna się zawstydziła i szybko zakończyła. Kolejnym dwóm parom: Yesunga'a i Eunhyuk'a poszło równie dobrze, co Shindong'a. Mieliśmy duże wyzwanie. Chciałam wygrać. 
- T.I choć, damy radę. Wygramy to - powiedział Park z uśmiechem, prowadząc mnie na środek. Zarumieniłam się.
- Tak, Leeteuk Oppa. - odpowiedziałam, idąc za nim. Ustawiliśmy się w odpowiedniej pozycji. Kiedy coraz szybciej zjadaliśmy słodycz, nasze usta były coraz bliżej, a JungSoo patrzył mi w oczy. Czułam, że nogi mi się uginają. Nagle chłopak złapał mnie za ramiona, a jego wargi delikatnie musnęły moje. W ostatniej chwili chłopak złapał kawałek Pocky. Myślałam, że zapadnę się pod ziemię. Na pewno byłam cała czerwona. SuJu nie mogło opanować śmiechu, a ja zawstydzenia. Prowadzący oznajmił, że wygraliśmy. Przybiliśmy piątkę z Parkiem.
- W nagrodę za wygraną możesz otrzymać dodatkowy fanserwis od któregokolwiek z Super Junior. - oznajmił prowadzący.
- Chcę buziaka, od niego. - powiedziałam szybko, bez zastanowienia, wskazując na stojącego obok mnie Leeteuk'a. Nie wiedziałam czemu to powiedziałam. Uległam chwili. Czemu by nie skorzystać i tak nic więcej z tego nie będzie. Park na moją wypowiedź zawstydził się i lekko zaśmiał, ale nie odmówił. Odgarnął moje włosy ręką i pocałował mnie w odsłonięty policzek. Czułam się jak w niebie. Nie dowierzałam, ze to zrobi. Chyba nie tylko ja, bo każdy nas obserwował. Po buziaku Park z wrażenia od razu uciekł i schował się za Eunhyuk'a. Następnie każda z dziewczyn dostała osobiście podpisane albumy, z którymi promowali się Super Junior. Na samym końcu ustawiliśmy się do wspólnego zdjęcia. Mój Bias stanął obok mnie, co mnie bardzo ucieszyło. Dodatkowo położył dłoń na moim ramieniu, przy tym przybliżając mnie do siebie. Czułam jego oddech przy swoim uchu. Kiedy każdy się ustawił, zdjęcie zostało zrobione i powoli dziewczyny wracały do ławek. Zanim ja to zrobiłam, usłyszałam te słowa: "Proszę, zadzwoń". Wypowiedział je Leeteuk. Spojrzałam się na niego, a on tylko się uśmiechnął i puścił mi oczko. Wróciłam na swoje miejsce. Byłam oszołomiona. Chłopcy się pożegnali i wyszli. Do końca czułam wzrok Park'a na sobie. Kiedy drzwi się zamknęły odetchnęłam i zorientowałam się, że wstrzymuję oddech. Nie wiedziałam, co się dzieję wokół mnie. Dziewczyny dyskutowały o całym przyjściu zespołu. Wykładowca stwierdził, że przełożymy kolokwium na następny dzień, bo i tak nie było już za wiele czasu. Byłam z tego zadowolona. Raczej nie byłabym w stanie się skoncentrować. Reszta zajęć minęła bardzo szybko. Powrót do domu też długo mi nie zajął. Jednak cały czas w głowie szumiały mi słowa Leeteuk'a. Nie mogłam się ich pozbyć. Nie wiedziałam też skąd niby mam wziąć numer do niego. Może się zgrywał, prosząc mnie abym zadzwoniła? Nie wiedziałam. Nie miałam pojęcia. W domu zjadłam kolację i poszłam szybko się umyć. Nie wiele miałam do powtórzenia na jutrzejsze zajęcia, więc szybko mogłam zając się czymś innym. Przypomniałam sobie, że nie patrzyłam na album. Od razu gowyciągnęłam  z torby i zaczęłam przepatrywać zdjęcia. Kiedy natrafiłam na zdjęcie mojego Biasa, oniemiałam. Pod jego podpisem widniał rząd cyfr, składających się w numer. Czyżby mówił on na serio? Czy mogę zadzwonić? A co mi szkodzi. Najwyżej nikt nie odpisze. Spróbowałam i wpisałam odpowiednie cyfry w klawiaturę.

Cześć, to ja T.I. Czy ten numer należy do Park JungSoo?

Napisałam. Co ma być to będzie. Myślałam, że dostanę zawału, bo niemal od razu dostałam odpowiedź. Serce biło mi mocno. Bałam się spojrzeć na telefon. W końcu się przemogłam.

Tak. Cieszę się, że się odezwałaś T.I. Już myślałem, że tego nie zrobisz. Może chcesz się lepiej poznać?
Leeteuk

Gdy to przeczytałam, zaczęłam skakać z radości. Nie mogłam w to uwierzyć. Ten Leeteuk z Super Junior chce mnie lepiej poznać. Byłam bardzo szczęśliwa. Odpisałam mu pozytywnie. I tak właśnie rozpoczęła się nasza przygoda. Znalazłam swojego jedynego. Warto było poczekać. Na każdego przyjdzie czas i pora. A nas połączyła niewinna gra.....

niedziela, 11 listopada 2018

Rozdział 28

Sorry że mnie nie było wiecie praca i takie tam xD



Dzisiaj Key zmusił mnie i Jonghyuna żeby iść z nim na zakupy. Podobno nikt z nim nie chciał iść, a sam nie pójdzie
- Ja nigdzie nie idę nie ma mowy będziemy tam chodzić latami znając ciebie
- No proszę
- Nie zlituj się mam ciekawsze rzeczy do roboty niż chodzenie z tobą po sklepach
- Proszę
- Nie i nie rób takiej miny i tak się nie zgodzę
- Proszę cię chcę sobie kupić parę nowych rzeczy a nie chcę iść sam. Godzinka i jesteśmy w domu
- Nie wierzę, że to mówię, ale dobra
- Dzięki
- Ale tylko godzinę bo jak nie to cię poćwiartuję i wrzucę do morza - groził Jonghyun
Niestety chodziliśmy już 3 godziny i nic nie zapowiadało się na koniec
- Kurwa Key zamorduję cię! Godzinka miała być ty pusty dzbanie!
- No jeszcze tylko ten sklep
- Ayako przypomnij mi jak wrócimy do domu że mam go udusić
Ja natomiast szłam z tyłu i sapałam . Nie miałam już kompletnie siły
- Możemy trochę odpocząć? Ja tu akurat umieram
- Mam dość - powiedział Jonghyun - Ja tu siadam a ty rób sobie co chcesz
- Ale tak sam mam chodzić?
- Nie obchodzi mnie to
- Chodźcie ze mną
- Nie wiem czy do ciebie dotarło pusty dzbanie ale ja tu zostaje! Zmęczyłem się i mieliśmy chodzić tylko godzinę a my już chodzimy 3 godziny a tobie nic nie pasuje to za małe to za duże to za brzydkie to za nudne zdecyduj się człowieku!
- Jeszcze ostatni sklep obiecuję
- Dobra niech ci będzie
W końcu wróciliśmy do domu
- No w końcu
- Nie było tak źle
- Ostatni raz idę z tobą na zakupy
Spojrzałam na zegarek
- Ja muszę spadać obiecałam mamie, że pomogę jej posprzątać dom
Wróciłam do domu i na dzień dobry dostałam butem w twarz
- Mamo co ty tam robisz?
- Jakto co? Nie widać? Sprzątam w butach
- Ale nie musisz mi ich od razu rzucać w twarz
- Przepraszam
- Nie ma sprawy pomogę ci
- Dzięki
- Nie ma sprawy
Po tych wszystkich obowiązkach domowych zmęczyłam się jak cholera. Kiedy już ogarnęłyśmy dom rzuciłam się na kanapę i zaczęłam sapać jak parowóz
- Aż tak się zmęczyłaś?
- Tak zaraz umrę
- Odpocznij sobie
- Dobrze dziękuję
Zasnęłam. Kiedy się obudziłam zegarek wskazywał czwartą. Nagle zrobiło mi się strasznie zimno więc poszłam sobie po kocyk zrobiłam sobie herbatki i usiadłam przed laptopem robiąc sobie maraton z anime    
- Ayako! - zawołała mnie moja mama. Nie słyszałam jej bo miałam słuchawki więc przyszła do mojego pokoju i mi je ściągła
- Co? - jęknęłam
- Powieś pranie tylko równo
Kurde dopiero co sobie siadłam            
- Dopiero co sobie siadłam
- No rusz tę grubą dupę
- Wcale nie mam grubej dupy!
- Oj no przepraszam
Wstałam i powiesiłam to nieszczęsne pranie
- Zrobione! - krzyknęłam i wróciłam do tego co robiłam
- Ale milusio

sobota, 6 października 2018

Rozdział 26

Haha xD

                             

Dzisiaj miałam wyjść gdzieś z Jonghyunem
Kiedy zapytałam gdzie idziemy nic mi nie powiedział. Wspomniał tylko, żebym się ładnie ubrała    
Jeszcze delikatny makijaż i byłam gotowa
Umówiliśmy się koło fontanny. To było niedaleko mojego domu
Przyszłam wcześniej. Patrzyłam na bawiące się dzieci
Nagle ktoś zasłonił mi oczy
- Jonghyun przecież wiem, że to ty
- Brawo zgadłaś - przed moimi oczami ukazał się wielki bukiet róż
- Dzięki - czułam, że robię się cala czerwona - To gdzie idziemy?
- Tajemnica
- Weź no powiedz
- Nie mogę
- Błagam
- Nie to niespodzianka
- No dobrze - w końcu się zgodziłam
Poszliśmy do ekskluzywnej restauracji
Było tam naprawdę pięknie
Jonghyun widział, że podrywa mnie kelner więc był troszeczkę zdenerwowany
- Wkurza mnie ten typ - Nie panikuj - powiedziałam - On próbuję być tylko miły
- Patrz jak na ciebie patrzy
- Nie przesadzaj
- Po prostu jestem o ciebie zazdrosny. Boję się, że jak tylko odwrócę się to ktoś mi cię zabierze
- O to nie musisz się martwić - uśmiechnęłam się - Kocham tylko ciebie i to się nie zmieni
Potem poszliśmy do mnie. Z racji tego, że obtarły mnie buty nie byłam w stanie iść
- Wskakuj na barana
- Dzięki
I tak szliśmy
- Nie jestem za ciężka?
- No co ty. Jesteś leciutka jak piórko
Kiedy weszliśmy do domu wszędzie panowała ciemność. Chciałam zaświecić światło, ale chyba wysiadło bo się nie dało
- No i teraz?
- Jonghyun nie deptaj mnie
- A no tak sorka
- Wybaczam
Nagle światło wróciło
Zaczęłam z Jonghyunem rozmawiać. Z racji, że było już dosyć późno to w pewnym momencie się wyłączyłam i po prostu zasnęłam
Obudziłam się rano wtulona w tors mojego chłopaka
- Jak się spało księżniczko?
- Nieźle dzięki. Która godzina?
- Jest siódma
- Wstajemy?
- Nie poleżmy sobie
- No dobrze
Zasnęłam. Obudziłam się godzinę później. Jonghyun spał
Nie chciałam go budzić
Postanowiłam, że zrobię jajecznice
- A co tu się takiego dobrego robi?
- Jajecznica
Kiedy była już gotowa rozłożyłam je na talerze. Jeden dałam Jonghyunowi
- Dobre?
- Pyszne
- To się cieszę
Kiedy skończyliśmy jeść wsadziłam talerze do zlewu i umyłam
- No to co teraz?
- Może zobaczymy co ciekawego jest w telewizji?
- Mówisz i masz
Włączyłam telewizor. Nic ciekawego nie było
- Przykro mi nic nie ma
- Jakoś to przeżyję
Potem przyszli moi rodzice
- Ooo witaj Jonghyun - przywitała się mama - Nie mówiłeś, że wpadniesz
- Niezapowiedziana wizyta
- No dobrze. Pomożecie mi z tymi torbami
- Nie ma problemu

poniedziałek, 24 września 2018

Rozdział 25



Akurat malowałam sobie paznokcie na czerwono kiedy zadzwonił mój telefon. Zgaduję, że to Mina. Ona dzwoniła prawie non stop. Nie ważne czy to był dzień czy noc. Dzwoniła zawsze
Wystraszyłam się  i zamiast paznokcia pomalowałam sobie prawie całego palca
- Słucham?
- Ayako co porabiasz? Jestem z Kibumem obok twojego domu taka ładna pogoda co będziesz kisić się w domu może gdzieś wyjdziemy?
- Nie no spoko tylko muszę się ogarnąć
- Nie ma problemu
Starałam się szybko wszystko robić żeby nie musieli na mnie długo czekać
Po prawie godzinie byłam już gotowa
- No wreszcie - jęknęła Mina - Dłużej się nie dało?
- Nie - odpowiedziałam - Gdzie idziemy?
- Przed siebie
Aha
Przechodziliśmy koło plaży. Wszędzie było pełno ludzi. Kąpali się, wygłupiali no i jedli lody
- Jaka szkoda, że nie wzięłam swojego stroju kąpielowego - jęknęła Mina
- No szkoda
Nagle podleciała do nas jakaś dziewczyna
Nie wiem tak na oko może miała 13-14 lat
Kiedy się skapła, że obok niej stoi jej idol prawie się zapowietrzyła
Minęło trochę czasu zanim uzyskała głos. Poprosiła o autograf
Mina siadła sobie na piasku
- Ach jaka cudna pogoda
- Chociaż jak dla mnie zbyt gorąco - dodałam
- Ych ty zawsze marudzisz
- Nie zawsze marudzę
- A właśnie, że marudzisz
- Nie
Key wpadł na wspaniały pomysł. Mianowicie wrzucił mnie do wody. Wszystko miałam mokre, a do tego miałam telefon w kieszeni, ale na szczęście był woodorporny
- Ty idioto jeden!
Skończyło się na tym, że wszyscy wylądowaliśmy w w wodzie, a ludzie patrzyli na nas jak na chorych psychicznie
- Muszę wyschnąć idę - powiedziałam
- Czekaj - odparła Mina i zaczęła mnie chlapać - To jeszcze nie koniec
- Osz ty - ja też zaczęłam ją chlapać - Ej ludzie to naprawdę nie jest śmieszne ja muszę wyschnąć
- No ja też
- Dobra to wychodzimy
Koło nas przeleciała grupka dzieciaków, którzy znów nas pochlapali wodą
- Idziemy do słoneczka wyschnąć
- No dobra
Szybko wyschliśmy
- No to co teraz?
- Może chcecie do nas wpaść. Siedzę sam z Jonghyunem bo reszta poszła na jakieś zdjęcia czy coś
- Chętnie
Już od progu usłyszeliśmy głośne jeb i krzyk
- Co ty tam robisz debilu?
- No nic chciałem sobie ściągnąć grę planszową ale ktoś ją dał za wysoko
- Czekaj pomogę ci sieroto
- Nie jestem sierotą
- Jesteś
- Nie jestem
- Jesteś i przestań się ze mną kłócić
- Ja się z tobą nie kłóce ja tylko wymieniam zdania
Natomiast ja z Miną miałyśmy niezły polew
- Z czego się śmiejecie?
- Z niczego
- No przecież widzę! Nie moja wina, że jestem niskiego wzrostu
- Dobra już się nie denerwuj dinozaurze